niedziela, 6 listopada 2011

Castello, Lugano, Como, Milano























It's November. Mosquitoes are still active.

20 komentarzy:

Dżo pisze...

Po prostu zajebiste. Strasznie.

Hubert Siemieńczuk pisze...

Światło masz we krwi kolego. Czuć to. Bardzo emocjonalny set. Gratulejszyn:)

Ula pisze...

Czaaad i widzę, że dobrego jedzenia nie brakowało;>

Anonimowy pisze...

Kuba jeśli Cię to pociesza, to w Warszawie też jakieś śnięte niedobitki komarze się pojawiają.

Lessi pisze...

STESNILEM SIE ZA TOBA

rafał janicki pisze...

fajnie ten nastrój mi odpowiada,
jakoś tak romantycznie się tu zrobiło,

Anonimowy pisze...

Bardzo lubię ten blog i często tu zaglądam, ale coraz bardziej brakuje mi komentarza autora. Kubo, może byś czasem coś od siebie (o życiu fotografa;) napisal?
Jeremi

cugi pisze...

brak słów. znowu bezbłędnie!

Anonimowy pisze...

ładnie jest

Anonimowy pisze...

jak patrzę na te zdjęcia, czuję jakbym tam była też, przepiękne są

Dominik pisze...

Citroen 2 CV - zawsze będzie mi się kojarzył z szaloną siostrą zakonną z serii o przygodach żandarma z Saint-Tropez. Wspomnienie nostalgiczne. Dziękuję za jego wywołanie.

Polka pisze...

Kocham! Miłością wielką!

icek pisze...

mega klimatyczne zdjęcia! pozdrawiam!

kuba pisze...

dzięki dzięki.
w kwestii komarów bez zmian.

galazinka pisze...

smacznie, soczyście, chrupiąco :)

eng-in pisze...

kosmos

pozycjonowanie stron pisze...

Naprawdę intrygujące

HereThere pisze...

I love this set !! and want a taste of that soup.

kuba pisze...

Dzięki, dzięki!
Roy, grab your family, come over and we will make some soup for you.

zo pisze...

suuuuper bomba są te zdjęcia!