poniedziałek, 14 lipca 2014

Behave





Po modowym maratonie w końcu jestem w Warszawie.
Jedna z pierwszych rzeczy, na które natknąłem się po powrocie to ten plakat MISBHV z górnego zdjęcia. Zdjęcie spoko, modelka super, ale ubrania to jest totalna zrzyna.
MISBHV zawsze mieściło się w uliczno-modowych trendach - KTZ, Pyrex itd., ale tym razem to przesada. Wpiszcie w google 'Nasir Mazhar' i zobaczcie co wyjdzie, kilka przykładów wyżej, cała kolekcja AW14 do zobaczenia na przykład tu. To jest bardzo smutne.
Zrzynę kupuje się w sieciówkach, a nie od młodych, modnych, obiecujących i tak dalej projektantów z Krakowa.
Młodzi, modni, obiecujący itd. nie robią takich rzeczy.
Jeżeli to jakaś postmodernistyczna gra, to ja jej po prostu nie rozumiem.
Przepraszam za taki negatywny post odr azu po przerwie, ale ktoś musi to powiedzieć.

After the fashion marathon I am finally back home in Warsaw.
One of the first things I've bumbed into was a MISBHV poster (pictured on top). The photo is good, the model is great, but the clothes look like a total rip off.
MISBHV has always been up to date with the "street-meets-fashion" trends represented by brands like KTZ or Pyrex, but this time it's just too much. Google 'Nasir Mazhar' and see what comes up, few examples above, whole AW14 collection to be seen for example here. This is just sad.
If you want a designer rip off, go to a high street chain store and not young, hip, promising etc. designers from Cracow.
Young, hip, promising etc. don't do this kind of things.
If it is some sort of postmodern game, then I just don't get it.
Sorry for posting this after such a long break in blogging, but there are things that just need to be said.

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jakieś konkretne przykłady mistrzu?

xxx pisze...

Jeśli idzie o motyw taśmy to akurat trudno znaleźć firmę, które nie wykorzystuje tego motywu w tym roku ... Więcej 'podobieństw' nie widzę.

kuba pisze...

Mistrzu, jak dla mnie to w tym poście jest kilka dobitnych przykładów. Te rzeczy nie są oczywiście identyczne, nie są kopią jeden do jednego. Tak jak ubrania Zary nie są jeden do jednego kopią ubrań Celine czy Isabel Marant. Są kopią dokładnie na tyle, żeby wszyscy wiedzieli o co chodzi, ale nikt nikogo nie pozwał do sądu.

Robienie topów z taśm i z taśmami, czarnymi taśmami o podobnej grubości, z białymi liniami 'wzdłuż', z użyciem fontu o podobnej wadze i w układzie napis-logo-napis jest jak dla mnie takim właśnie zarowym zagraniem. Zagraniem, które jest poniekąd wpisane w koszta, kiedy kupujesz w sieciowym gigancie, ale według mnie powinno być absolutnie niedopuszczalne w 'niezależnym' segmencie rynku.

xxx Podaj mi proszę przykłady poważnych 'streetowych' firm, które wykorzystują w tym sezonie taśmy w taki sposób. Nie wiem wszystkiego i jest szansa, że zmienię zdanie.

Póki co kilka marek, które poruszają się w podobnej estetyce, nadają jej ton, a nie wykorzystują taśm: Been Trill, KTZ, County of Milan, Pyrex, Hood By Air, Pigalle, Stussy, Daniel Palillo. Na przykład.

Anonimowy pisze...

Ktos robiacy rip-off to jest naprawde najmniejszy problem tej branzy.

Anonimowy pisze...

heh w koncu ktos powiedzial prawde...

Anonimowy pisze...

VFiles Sport Plus, Calvin Klein 2014, DKNY, Astrid Andersen, Gerlan etc etc etc wiec odrob nastepnym razem zadanie mistrzu

Anonimowy pisze...

To jest jasny i globalny trend. Jesli nazywasz to kopiowaniem jednej, miniaturowej firmy to powinienes przestac pisac o 'modzie'.

kuba pisze...

Anonimowy mistrzu, kilka zdań na szybko.

Calvin Klein w zasadzie od zawsze pracuje z taśmami - od bokserek, od staników itd. to ich znak rozpoznawczy i w jakimś sensie modowy symbol lat 90. - Marky Mark, Kate Moss itp. Lata 90. są teraz w modzie i większość jakoś na to reaguje.

Astrid Andersen to marka z dokładnie tego samego rozdania co Nasir Mazhar, wyrastająca z podobnej wrażliwości i operująca podobnymi estetycznymi kodami. Pomimo to nie widzę tam taśmowo-topowych analogii. Widzę dekonstruowanie tej samej ulicznej tradycji, ale odbywa się ono innymi metodami.

V Files Plus i Gerlan faktycznie mają w kolekcjach topy, ale to są raczej historie wynikające z kostiumów lekkoatletycznych i obciachowej stylówy a'la Spice Girls i All Saints. Jak dla mnie zupełnie inna rzecz.

Do drugiego Anonimowego, Nasir Mazhar to nie jest jakaś tam miniaturowa marka. Ma pokazy w oficjalnym programie London Fashion Week, sprzedają ją w Opening Ceremony i V Files, zaprojektował część kostiumów na otwarcie olimpiady w Londynie, itd. itp. Zasadniczo jest na niego gigantyczny hype.

Żeby było jasne - ani do MISBHV ani do Nasira Mazhara nie mam żadnego osobistego interesu.

Nie dogadamy się.

Natalia pisze...

Cześć Kuba. Przypadkiem wpadłam na Twój post przez naszego wspólnego znajomego. Z uwagi na tą 'żarliwą' dyskusję wokół SPORTOWEJ GUMY, chciałam jedynie dodać, (co powinieneś już wiedzieć z racji chociażby prowadzenia tego bloga), że poza markami wspomnianymi już przez 'anonimowego' na tym trendzie bazują w tym i przyszłym sezonie globalne domy mody od moschino, poprzez małe hiszpańskie brandy, po ostatnie wzory local heroes czy nennuko. Trudno doszukiwać się w każdym z tych przypadków jakiegoś głębszego znaczenia poza czysto komercyjnym wykorzystaniem trendu lat 90. Ani Astrid ani Nasir naprawdę nie byli geniuszami w tym względzie..
Szkoda, że Twoja wrażliwość na modę, kończy się w momencie, kiedy wychwytujesz tak banalny motyw jakim jest taśma z nadrukiem i każe Ci to wyciągać wnioski o których piszesz...
Tak czy inaczej dziękuje za 'obiecującego projektanta' i mam nadzieję, że do przyszłych recenzji naszych kolekcji podejdziesz z większym obiektywizmem. Pozdrawiam